14.08.2012

bez tytułu. i'm talkin' to myself

nawet w scorsese'ie jest trochę z lyncha.
taxi driver to studium psychozy. obsesji. brudu i zła.
odpowiadają mje take klimaty mroczynych zaburzeń.
na granicy własnej poczytalności głęboko rozumiem. wielkomejskie wyobcowanie.
*
a
podobno w latach 80tych ktoś zaświrowany postacią taksówkarza, nieudolnie zamachnął się na ronalda reagana. widzisz. jak dobrze poszukać, więcej mrocznych rycerzy powstanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz