nawet w scorsese'ie jest trochę z lyncha.
taxi driver to studium psychozy. obsesji. brudu i zła.
odpowiadają mje take klimaty mroczynych zaburzeń.
na granicy własnej poczytalności głęboko rozumiem. wielkomejskie wyobcowanie.
*
a
podobno w latach 80tych ktoś zaświrowany postacią taksówkarza, nieudolnie zamachnął się na ronalda reagana. widzisz. jak dobrze poszukać, więcej mrocznych rycerzy powstanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz