25.01.2013

chufdu

oczekiwania jak osrania zanieczyszczją powietrze. pisałam już o tym nie-raz-nie-dwa. wypychają nas z teraźniejszości w przyszłość i każą patrzeć, jak życie omija nas kołami-trójkątami-czy jak-kto-woli. ja osobiście wolę jak mnie życie omija wielobokiem, bo mogę się wtedy poobijać na więcej nić trzy strony i kiedy wiem, że boli, to wiem, że boleć nie powinno. i patrzę tak sobie na te bruzdy. i milczę tak sobie na te sińce. i zastanawiam się, kiedy to ja w końcu w tera- w tera - w teraźniejszości się zakorzenię. bo mi się już nudzi do przeszłości wracać. i wzdychać i płakać i ciągle powiekami przerzucać. i mi się już nie chce wciąż o przyszłości myśleć i planować i przewidywać i wyczekiwać i pla i prze i wy. i du mam to wszystko. i po chu mi to potrzebne. i w du i w chu i du i w chu. chu w du. chu w du.
*
z kashianką trochę znowu o przeszłym i o dawnym. o tacie i o mamie. o niskiej. oni oni oni o niskiej. wartości samej siebie. takie rozmowy są potrzebne, ale kończą się później piwem desperados i czipsami z chleba z awokado. w du mi idzie i chu z tym.
*
jeśli mam dzisiaj nawiązać jakiś kontakt z teraźniejszością to tylko na ulicy browarnej 88.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz