10.02.2013

bez tytułu.

co mogę powiedzieć o sobie w tym ostatnim niezapisanym tygodniu? może to, że jestem naprawdę szczęśliwa. może też to, że daję sobie radę. i daję sobie szansę. i jeśli nie wychodzi, to wchodzi z powrotem do pudełka. myślę sobie: wyjdzie później. mam w tym pudełku dużo kudłatych błędów. siedzą i patrzą na mnie maślanym wzrokiem. mówię do nich ściszonym głosem: kiciam was moje małe psotniki. kiciam w podbicia. a one patrzą i nie wierzą. że mogę w końcu dać sobie pozwolenie na trzymanie moich własnych kudłatych błędów w pudełeczku po butach. to dzięki nim wzrastam, nawet wtedy, gdy upadam. odcinam się od wszystkich negatywnych emocji. wszystkie bez wyjątku wyrzucam za burtę. na dno. nie mam czasu się nimi zajmować. czas się w końcu kończy. kiedyś skończy się to.to.to-talnie. i to mnie stresuje. język kołkiem staje i wali w górne podbicia, a głos się łamie i tworzy potrójne sy.sy.sy-laby. dlatego precz. i won. i precz. i won.

2 komentarze: