dwa razy spojrzałam na swoje prawe oko w lewym rogu lampy wiszącej w dużym sklepie oferującym nowoczesny asortyment kolorów domowych. i zobaczyłam w nim skandynawski błysk. jasny i radosny, trochę chłodny, ale uporządkowany i zapraszający do stołu. rozglądam się codziennie za czymś nowym. to za meblem to za panelem to za deską to za oknem. oko mi skacze i nie mieści w sobie tych wszystkich drogich designerskich opcji. moje łzy mają teraz kolor monet i banknotów. mają smak marzeń i ich podciętych skrzydeł. ale mają też to, co nazywam moją własną dorosłą wolnością z serii: limited. bo nie wszystko jest na wyciągnięcie ręki i nie wszystko będzie na blask i poklask, ale to naprawdę mało ważne w obliczu popo.rywu serca doro.boty. doro.zmyślań. doro.zplanowań. codziennie coś z siebie skreślam i wykreślam. i tak na przykład dzisiaj skreśliłam niezaradność w kwestiach organizacyjno-remontowych. bo odzi!wo! idzie mi to całkiem sprawnie. nie wszystko wychodzi, ale przecież wszystko wyjść nie może. bo jak wyjdzie, to nic nie zostanie. a tu chodzi o to, żeby pracować na swoich zasobach. i ciągle się zmieniać i próbować na nowo i od nowa. i na i od. i wio.do.przo!
du du du
Na początku to i materac na ziemi jest ok! :)
OdpowiedzUsuńGratuluję w takim układzie zakupu:-) mam do zaoferowania całkiem dobrego architekta;p
OdpowiedzUsuńhaha, dzięki, ale na pewno nie będzie mnie stać na rozwiązania, które zaproponuje Twój architekt :-)
Usuń