znowu mi się ulało. upuściło. miałam pisać a nie wyszło. znowu to samo. za dużo i za bardzo się dzieje. ale nie będę już o tym bo ile można o tym sa mym w kół ko i w cią gle. można. no pewnie że można. moje ja może w koltle macieja się grzać do bólu. do oparzeń. może siedzieć i smażyć pięty. i mieszać i ranić. i przerabiać i przekładać i odgrzewać. powiem ci, że czas spędzony z samą sam jest jak studnia pełna nieznanych możliwości, do której można spa.ść i z której można czer.pać. jeszcze nie wiem czy jestem jedną nogą w dole czy w górze, ale widok siebie w rozkroku w czarnej studni nadwyręża mnie emocjonalnie. emocje posiniaczone muszę później smarować maxem. bo to mnie chłodzi. bo to mi ulgę przynosi. nawijam się na swoje własne wizje, a później musi mnie odwijać. wyobraź sobie, że jestem na patyku jak ta wata cukrowa. obrośnięta wizjami, które są słodkie. albo nie. lepiej nie wyobrażaj sobie tego, bo to przecież jest niewybrażalnie sła.be. [muszę przeczytać czy to co napisałam ma sens. poczekaj] dopisałam jedno jak. nie wiem dlaczego, ale uleciało, jak myśli ulatują i nie wracają i nie pomaga wyobrażeniowa łapka na motyle.
*
wciąż brakuje mi niektórych ludzi.
wciąż wracam do przeszłości. ale trwa to dosłownie chwilę. zwykle taką chwilę w jakiej o jakiej w czasie jakiej piszę. czekam aż zapytasz mnie dlaczego piszę. jak zapytasz, to ci powiem, że to dlatego, bo czuję jak ręcę stają się za ciężkie od czegoś smutnego. to tak jakby z głowy żwir się przesypywał i gromadził w opuszkach, wyginał moje dłonie, skazywał na pisanie, a nie granie na pianinie.
*
miałam jeszcze taką świetną myśl, ale zatraciłam ją gdzieś w połowie. odezwała się przepuklina mózgowa i wszystko to, co wydostało się na zewnątrz, było gówno warte. nie krzyw się.
to ładne.
słowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz