mówią że idzie burza
powietrze niespokojnie drga, warczy jak dzikie zwierzę zamknięte w klatce. wiatr, z szermierczą precyzją, ostro i szybko przecina gałęzie. jest ciepło. parno. duszno. w radiu muzyka instrumentalna, bo - jak mówi muzyk - formuła instrumentalna buduje historię, brak wokalu tworzy napięcie. i tak sobie siedzę w środku tego napięcia, w oczekiwaniu na ciepłą burzę, w nadziei na lekkie oczyszczenie. na stole prężą się trzy długie mieczyki. łososiowe główki, jeszcze nie całkiem otwarte, spoglądają na mnie z roślinną wrażliwością, zieloną powagą, dostępną tylko tym formom życia, które nie biją głową w stół i nie toczą piany z ust. za oknem coraz większe porywy, coraz mocniejsze dźwięki. atmosferyczna orkiestra pomału, pomalutku dostraja instrumenty. tutaj coś grzmotnie. tam coś błyśnie. jeszcze nie do końca wszystko gra, nie wszystko dobrze brzmi, ale pomału, pomalutku się dostraja. się buduje. korony drzew lekko szarpane, wprawione w delikatne drgania. już za chwilę, za minutkę wszystko zagra bardziej zdecydowanie. organicznie. ciepłe i ciche barwy zmienią się w głośne, metaliczne dźwięki.
niech gra.
niech porwie mnie w swym graniu na pół. na trzy pół. albo na cztery pół.
niech każdy kawałek rzuci w inną stroną świata.
niech z każdego wyrośnie duże grube drzewo, tak grube, że nie będzie można go. je. objąć.
niech na.w. każdym drzewie zamieszka ptak.
nielot.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz