27.03.2010

na zakręcie o piątej nad ranem

są takie piosenki, które śpiewa się tylko o określonej godzinie, jak np. czarny blues o czwartej nad ranem. dla J. taką piosenką jest "na zakręcie" jandy. w pijackim szczęściu śpiewa ją zawsze o piątej nad ranem, czasem o trzeciej, ale wtedy przezorny głos A. upomina, że jeszcze nie pora. że jeszcze nie wszyscy są na zakręcie. kiedyś przesłuchiwałam tę piosenkę obsesyjnie. myślę, że jest z nią podobnie jak z jandą, albo się kocha albo nienawidzi. and nothing in-between. J. poleca jeszcze edyty geppert "zamiast", niezwykłe są tego jego inspiracje. a wracając do jandy, to ja ją uwielbiam. ma tak niespotykanie rzadko-fascynujący wyraz twarzy. i ten głos, lekko zachrypnięty. i nie wiesz czy jej wyniosłość odpycha czy przyciąga. w każdym razie, it makes you think.

2 komentarze:

  1. bo "na zakręcie" śpiewa się najlepiej gdy robotnicy wstają :P

    OdpowiedzUsuń
  2. nie posądzałam cię o taką solidarność z poranną kastą robotniczą ;)

    OdpowiedzUsuń