"historia tortur" leży na ziemi pod witkacym. miałam ją przeczytać w tym tygodniu, ale zamiast tego wybrałam psychiczne tortury swojej własnej osobi. sto. ści. no i tak się nabijam wciąż na pal własnych myśli i przecinam brzytwą, której złapać się nie mogę. całkiem ciekawa ta krwawa profesja, nie powiem, ale bolesna i męcząca. moja sobość, czyli bycie sobą, nawarstwia się jakoś tak nierównomiernie, że z jednej strony mnie brakuje, a z drugiej się wylewam. krzyś każe mi spokojnie rozważać siebie, kiedy ja tak nie mogę. nie umiem. ciężki ten kontakt z samą sobą czasami. unieść się nie mogę.
wracam do jarretta, sapporo part I, minuta 12.05 i dalej i dalej - najpiękniejsza energia zaszyta w dźwiękach. siedzę i wpatruję się w ścianę. ciało jakoś samo kołysze się w sierocej mantrze. tamizpowrotem. tamizpowrotem. przez chwilę utrzymuję spójny rytm, zupełnie jakby wszystko na tym nędznym świecie zależało ode mnie. "lecz umieranie jest lękiem" poci levinas. tak. wielkim lękiem. the horror! the horror! krzyczy allen za conradem.
zaczyna się minuta 18:35. prawa ręka nie wytrzymuje tępa.ępaępaępa. ale jarrett zawsze wie, kiedy przestać przyduszać dźwiękiem. i znowu zacząć owijać serce pięciolinią. dla synestetyków muzyka jest kolorem. boże, jak ja żałuję, że nie widzę tych dźwięków. tylko pomyśleć jakie intensywne to musi być przeżycie. skriabin, nabokow, liszt, lennon.
tak czy siak, as Boris would say, whateverworks!
tak.
what
ever
works
ks
s.
widzę, że film wyrył ci się w pamięci:D
OdpowiedzUsuńallen my love :)
OdpowiedzUsuńpssss, ciiiii, wsłuchujesz się w dzięk klawiszy, każdy dzięk jest wazny jak słowo, to jak czytanie bajki na dobranoc :)
OdpowiedzUsuńeeee, dobra nie to miało być napisane!!! fook, to mi się udziela!!! Potrzeba Resetu-dzwiekostrzelne uchowkręty, volume to the very top, formatowanie mózgu w rytmie Milli Vanilli.
OdpowiedzUsuń...mmmm, nużka tupie!
nuszka w galarecie tupie ;-)
OdpowiedzUsuń'Whatever works' rulez!
OdpowiedzUsuńświetna dewiza życiowa=]
OdpowiedzUsuń