walki kogutów w porównaniu z dzisiejszą godziną
mniejwięcej w pół do siedemnastej to lazurowa punta cana i trzy palemki w kokosie. działo się iście dantejsko, tylko że bez wędrówek po zaświatach, ale za to z jazdą po piaskach. kto wie, ten widział. kto nie widział, ten nie wie. kto nie wdział, a wie, ten kłamie. co się zaś tycz mje, per-sonally, to staram się nie schodzić do piekła, choć znów widzę wszystko tylko w odcieniach koszmarnych szarości. szara eminencja się nie zachwyca, a ja się w ogóle nie cieszę. mówię: jest źle. i liczę na szybki spokój.
i dodałabym jeszcze, że to się kurna [!] w głowie nie mieści
OdpowiedzUsuńw mojej się wszystko mieści ;p
OdpowiedzUsuń