2.11.2010

niech to

moja niesłabnąca fascynacja 12 księżycami garbarka przybiera na sile. rozumiem, że staje się to już niezdrowe tak w koło macieju. jeju. nic nie poradzimy na to, kogo kochamy i na to, co nam się podoba. takie dwie prawdy wyssane z nosa dzisiaj. to o kochaniu, to z filmu aż po grób, mały sentymentalny wątek, któremu oczywiście moje tandetne wzruszenia się poddały. no ale taka prawda, czyż nieprawda? zawsze miałam słabość do obsesji. w czymkolwiek. obsesja świadczy o pełnym zaangażowaniu. a teraz każdy chce tylko na puł gwizdka. no cóż wracam do jarretta. ruta i raita się już ściągnęły. potem śniadanie, groby, chudzik i pisanie. (zupełnie nie w tej kolejności).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz