23.12.2010

home-made gifts

idea home-made presents po skończeniu dwunastego roku życia wydaje się niewykonalna. szczególnie dla osób z wysokim upośledzeniem manualnym, niecierpliwych i mało rozgarniętych plastycznie - jak ja. a zatem pomysł robienia sobie prezentów na święta, który przecież wyszedł ode mnie, szybko zaczął mi spędzać sen z powiek. no i kiedy już w końcu wymyśliłam co zrobię, toteż zrobiłam. i tak powstał takzwany prezent wydrukowany.


wymiana prezentów odbyła się oficjalnie wczoraj wieczorem, w artystycznym gliwickim klubie (sic!) i okazało się, że nie tylko ja mam wątpliwości, co do poziomu artystycznego swojego giftu. M. nawet kombinował, jakby tu zachować anonimowość, żeby K. nie zorientowała się, że ten bałwanek z modeliny jest od niego. postanowiliśmy jednak przyjąć wstyd na klatę i otwarcie powiedzieć, kto co dla kogo zrobił, przeprosić i wyrazić mocne postanowienie poprawy. paranoidalne zachowania okazały się jednak niepotrzebne, gdyż prezenty przeszły najśmielsze oczekiwania wszystkich zgromadzonych (bo i był pomysł, i artystyczne wykonanie, i humor i nawet ździebełko filozofii). tak więc z bogatej palety gadżetów ja dostałam przecudowny naszyjnik z makaronu, który nie tylko może być ozdobą, ale i  przekąską w czasie długich godzin lekcyjnych. M. ode mnie otrzymał dyplom za wyjątkowe dramatyczne wykonanie wiersza i tenże wiersz w antyramie osobno. był też wspomniany bałwanek z modeliny (który jak się później dowiedzieliśmy, w czasie wypalania mógł spalić cały dom). był bałwanek z mozzarelli i kawałkami kostki rosołowej w kształcie guziczków. była wyszydełkowana choinka (co prawda K. zmusił młodszą siostrę, żeby mu to wydziergała, ale ponieważ sam przykleił na szczycide gwiazdkę z papieru i tymże personalnym akcentem ujął A. za serce). no i oczywiście gift no 1 koszulka z nadrukiem: pear with hair, czyli koncept sytuacyjny tylko dla wtajemniczonych. reasumując: było przecudnie i za rok kolejne home-made presents. jeśli dotrwamy.

5 komentarzy:

  1. :)Home made presents rullezzz!:) Ale pamietam taka sytacje,kiedy na jedna z tego typu imprez narobiłam sie jak dziki osioł! Udawając mistrzynie rękodzieła, wyczaskałam na drutach szalieczek i wyhaftowałam piękną husteczke. W odwecie dostałam ziemniora z trzema guzikami na szpilce imitującymi oczy i usta. Było mi conajmniej żadnie !!! :(:(:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Iw twoje wiem, że jesteś mistrzem w robótkach ręcznych :-) ziemnior z guzikami? klaasssa! nie żebym nie doceniała twojego wyszydełkowanego cudeńka, ale dla ludzki takich ja, czyli antytalentów plastycznych, czasami nie pozostaje nic innego jak wsadzić szpilkę w ziemiora ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. kurde Iw, troche nieskładne to co wysłałam ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Stara, to na nastepne święta masz ode mnie ogóra z pinezkami!

    OdpowiedzUsuń
  5. wolę pinezkę z ogórem ;p

    OdpowiedzUsuń