6.12.2010

mam szafę

ale i tak wszystko wisi na półkach, drzwiach i leży na podłodze. nie mówiąc o książkach, które zalewają kąty. i tak patrzę na te wieszaki i sobie myślę, jakie to przykre tak wisieć. niby w pogotowiu, bo może ubiorę, ale częściej z braku miejsca, bo za długie i w szafie się nie mieści. każdy, kto wchodzi do mojego pokoju, pyta czy nie mam szafy w domu. odpowiadam że mam i proponuję herbatę albo kawę. a teraz patrzę sobie na ten biały wełniany bezrękawnik i zastanawiam się, o czym myślą, bo na pewno myślą, rzeczy. taki długopis na przykład myśli sobie, kiedy nałożę na niego zatyczkę i stanie się w końcu kompletny. lakier do paznokci zapewne chce dołączyć do reszty, do łazienki. a tykwa z yerbą na pewno chce już zejść z parapetu i storczykom z oczu. mój kingstone 4 giga na pewno chce już się wydostać z portu usb, w końcu to już trzy miesiące i wciąż tam siedzi. ksiązki na pewno chcą z podłogi na szafkę. torebka z tapczanu na podłogę. i tak każdy chce czegoś innego. podłogo, błogosław!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz