coraz większa śnieżyca.
rysia zakopuje się po pas i na próżno przekonywać ją, że to tylko śnieg, stopnieje i że przyjdzie wiosna. bo przecież zawsze przychodzi. ja szukam weny. jak zwykle i jak zawsze. w żółtej piżamie kontrastuję z białym soplem. jedno z nas kiedyś spadnie. ale przez najbliższy tydzień oboje wisimy. ja przed kompem. on za oknem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz