25.01.2011

dyskurs wyzwoleńczy*

pewnego razy michel foucault spotkał się z pierre boulez, żeby porozmawiać o sensie nowej muzyki. foucault mówił wtedy rzeczy, które wypowiadam dziś z pełnym przekonaniem. mówił, że wszelkiej muzyce przyznaje się dziś prawo do istnienia i to prawo postrzega się jako znak równowartości. boulez zgodził się i powiedział, że typową cechą naszych czasów jest "powszechna niechęć do zajęcia stanowiska". wszystkie kategoryczne opinie przyjmowane są jako hitleryzm wrodzony. godzenie się na wszystko tworzy stan "liberalnej wspaniałomyślności". przyjmuje się, że "wszystko jest dobre, nic nie jest złe; nie ma żadnych wartości, i wszyscy są zadowoleni". taki dyskurs "wzmacnia mury gett, pociesza ludzi świadomych, że w getcie się znaleźli, szczególnie gdy od czasu do czasu dane im jest odwiedzić getta innych ludzi". granice tolerancji rozszerzają się i nie jest to zjawisko pozytywne. "nietolerancja może zabijać, ale tolerancja, skądinąd mniej okrutna, separuje". dlatego znaczenie myśli jest wciąż na wagę złota.


*zob. więcej Z. Bauman, Ponowoczesność jako źródło cierpień

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz