5.03.2011

karnawał sobie ja sobie*

tina własnie przyszywa koci ogon do swojego kociego kostiumu, gotowa złowić jakiegoś szczurka. bal bal bal. ludzie się bawią. a u mnie będzie filmowo. jak zawsze fikcja ciekawsza od życia. choć w sumie mogłabym się też przebrać za kota i zatańczyć walczyka. ale oddałam swoje czerwone buty tinie, więc niech będzie, że wyjątkowo dzisiaj za nic i za nikogo się nie przebiorę. bal bal bal. la la la. zapalę sobie bazylię jak radzi MP i poserfuję sobie po dźwiękach radia roxy. to chyba nie jest cool, ale bujam się na fotelu przy dźwiękach radia roxy. schodzę na psy, a zaczęło się od kotów. no i kto by pomyślał, że taki piękny karnawałowy wieczór mnie czeka. "towary kolonialne" w radiu roxy. marika@roxy.fm. trochę mnie kusi, żeby się jej zwierzyć z mojego wieczornego karnawałowego bujania na fotelu. ale zamiast tego słucham piosenek, które słyszę pierwszy raz w swoim trochę starym już życiu i czuję się muzycznie bardzo głupia. są czarne nowojorskie głosy i czarne afrykańskie ryki. no. jest kolonialnie. nie jest źle.


*"życie sobie ja sobie" (MP)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz