stary numer poezji. grudzień. 1985. wpadł mi do ręki dzisiaj z samego rana i już wiem, że to będzie udany dzień. szukając książek o peiperze, taka niespodzianka z serii miłych czułych. mironiada i konopnicka. pełna wspomnień. rozmów. okładka jest przybrudzona. strony żółte. zapach cierpki. ale już na drugiej stronie fotografia mirona do ausweisu. zakonspirowana. poeta ma na niej wąsy. domalowane. i wygląda jak nie on. Le. pisze, że "że od razu widać, że to poeta". ja się zastanawiam. bardziej przypomina aktora z filmów przedwojennych. żigolo z wąsikiem. ale, co za radość. zupełnie niespodziewana. aż nie mogę się doczekać lektury. może powinnam głębiej zastanowić się na tym, że nie znam stanu własnej biblioteczki. ale zostawiam to na później. tak naprawdę, to nie jest to w ogóle istotne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz