29.09.2011
bez tytułu. wyznaję. ę to nie ja.
wczoraj przyznałam się publicznie, że zabiłabym i zjadłabym człowieka, ratując siebie i dziecko. siebie-mnie dziecko-moje. i natychmiast chyba pożałowałam tych słów, bo chyba raczej nie mówią wiele dobrego o mojej moralnie może zbytnio nad-krzywionej psychice. ale piszę chyba bo rzecz jasna, nie jestem pewna. teraz wątpię, a za moment mogę już być pewna. [niemniej wszystko to dzisiaj chyba w tej pisowni bardziej nie ma sensu. niż zwykle. bo tutaj dziobię i drapię się bo skóra swędzi, kiedy nie umiem wydziobać za dobrze, a ściemnia się już i ściskać mnie zaczyna w gardle - a tutaj coś bazgrzę jak pan leon z bieszczad, który nigdy nie będzie śpiewakiem operowym. ani słynnym malarzem. co najwyżej, znanym w swoich kręgach. szyjnych].
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz