wariuje na punkcie mojej klasy. oszalałam. z miłości. i jak każda miłość, ta również, nie pozwala mi sklecić nic sensownego. pisać to łatwo o stracie i bólu. jest. bo ból sam się pisze. tak: "niebo osiadło na ziemi, mysz na westchnieniu". albo tak: "nadaję się do powieszenia / w ramach zerwania". abo ta: yyy. (ta trzecia opcja jest mi najbliższa)
jeśli już zapeszyłam to odstukuję i odchrząkam, w drewno i w ślinę, ale nie mogłam się byłam powstrzymać, zresztą kto widział, ten wie. walnęło mi na de.kiel. trochę szumi. ale to całkiem przyjemne. takie bym rzekła: łał.
prawie jak first love ;)
OdpowiedzUsuń