20.11.2011

bez tytułu.

odkurzam kolejne seriale. to jest chyba wrodzony deficyt mózgu, żeby oglądać jedno i to samo cią-gle. po seksie i friendsach, była hiacynta. a teraz wydobyłam takie łakocie z dzieciństwa jak: cheers i wings. i moje ostatnio ulubione: the cosby show. były czasy, kiedy wstawał-o si-ę wcześnie rano, przed szkołą, i oglądał-o. i oglądał-o. i teraz to wraca do mnie. z podwójną siłą. oczywiście nie zastanawiam się nad tym, na ile trzeba być cofniętym od pionu, żeby setkami milionami razów to samo oglądać, ale na pewno przyjdzie taki czas, kiedy zapłacę fachowej sile, żeby terapeutycznie rozwiązała ten rebus. póki co. jest niedzielny poranek. ja odchylona od pionu, acz w cudownej równowadze. przemykam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz