peutycznie
wczoraj.
ale żeby przełamać powagę sytuacji: rozsypany popcorn w kinie na filmie: u-waga: "sylwester w nowym yorku". no i było tak jak miało być. film był taki jaki miał być.
trochę się dowiedziałam o sobie, bo terapeutka była nie-ugięta ;-)
trochę się nie dowiedziałam.
ale bardzo było dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz