otwieram książkę i szukam słowa od którego mogę zacząć. i tak się zaczyna. i bez tego się nie da. kiedyś stosy kartek w teczkach, które teraz już nawet nie wiem gdzie są. tyle warte dla mnie było zeszłe pisanie. dziś jest podobnie. napisane zapisane nie wracam. ale dzisiejsze nie wracam ma przynajmniej swoje miejsce, do którego wiem gdzie nie wrócić. mam. najgorzej jest w nocy, kiedy ciśnie wiertłem myśl jedna z drugą, a doopska się podnieść nie chce, żeby u-wiecznić. staram się przekonać doopsko, żeby chciało wstać, ale ono zawsze ma swoje zdanie. różne od mojego. goowniane. i nic z tym zrobić nie mogę. zasypiam zapominam. taki ze mnie pisarz marną gębą i ospałym doopskiem.
poza tym wciąż i nadal ajm:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz