ma na sobie spodenki z których wyrasta niebieska góra z jednoczęściowego stroju kąpielowego. włosy posiwiałe. niepokolorowane. w zmarszczkach skulona cała radość na nasz widok. wita nas łapczywie. chwyta całuje. niezdarnie. prawdziwie. wchodzimy do ogrodu. jest maj i jest oddech. zwierzęta przeniosły się z domu do ogródka. koty wylegują się w arteriach. ledwan wyciągnięty z terrarium pożera słońce. fretka gubi się na rabatch. trzy strzygi ujadają na trawie. w cieniu dwie klatki z papugami.
oprowadza nas po ogrodzie. mówi o roślinach. o zamiłowaniu do kwiatów białych. marzyła o tym, by mieć cały biały ogród. ale kiedyś zatęskniła za żółtym niebieskim. i tak już zostało. nie lubi czerwonego. dwa czerwone tulipany to jedyne korale w jej ogrodzie. "mają za długie korzenie i nie umiem ich wyciągnąć." - mówi i dodaje: "ale nie znoszę, że kolorem zabijają harmonię".
przynosi biały kocyk i kładzie go na ziemi. a na nim pańcię. to kotka neurologiczna. ma problemy z chodzeniem i koordynacją. za chwilę sadza na nim merlina. to duży czarny kot z pieluchą owiniętą wokół ogona. merlin nie chodzi. włóczy nogami. i trzeba uważać, żeby nie zrzucił pieluchy.
patrzę na nią, bo przyciąga mnie jej twarz. jej zdrowie piękność siła i bogactwo - to dobroć. jej dobroć.
*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz