10.06.2012

bez tytułu. zarys.

chłód kamiennej posadzki przynosi ulgę zmęczonym stopom.
przechadzam się po niej powoli. zachłannie. z każdym kolejnym krokiem doświadczenie zachwytu staje się pełniejsze. podziw wyrażony dotykiem stopy. mocno, bo cieleśnie, wpisuje się w metafizyczny krąg doznania. stąpając po chropowatej korze betonu, dotykasz w sobie istnienia, które rodzi się tylko w jednym miejscu o jednym czasie. w moim przypadku, w katanii, w acireale, w la durlindana, w czerwcu, 2012 roku.
*
black sands [po.słuchaj]
*
pokój jest surowy. chłodny. z prostokątnym pasmem światła, wpadającym przez niewielkie okno. asceza wnętrza dyscyplinuje moje myśli. znajduję się na powierzchni poem.atu i w środku. at exactly the same time. przywiązana do chwili jednym grubym włosem, mówię do białych zimnych ścian. odrąbana od codzienności, płynę. z otwartymi oczami. szukając właściwego opisu szczęścia. niosę jego zarys w sobie. wygrzewają się w nim dwa duże żółwie i dwa małe, pod ciepłym cytrynowym drzewem. acireale. tytułuję: la vita e bella.
*



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz