13.07.2012
gra w zielone
dwa zielone fotele. zwrócone do siebie twarzą. ciemne ciepłe, zapraszające do zwierzeń. myślę nie. myślę po moim. myślę nigdy w. siadam patrzę fotelowi w wielkie zielone oko. zamykam szkiełko odkręcam czucie. gra zaczyna się w polu 'złość'. przeskakuję dwa oczka: geniusz. kolejne dwa: dystans. trafiam na pole porośnięte zbożem. kłosy przy każdym delikatnym podmuchu układają się w piękne, wykaligrafowane znaki zapytania. niestety nie potrafię rozwiazać tej zagadki. połyskujące w słońcu pytania boleśnie oślepiają. próbuję wejść do środka, ale piorunujące refleksy trafiają mnie najpierw w nogi. później w brzuch. upadam, cofając się o jedno pole. trafiam do więzienia. losuję kartę "brak wolności bez odpowiedzialności". rozważam. spędzam w więzieniu kolejny rok. nie przyznaję się do winy. mijają dwa lata. biorę winę na siebie. kolejny rok. popadam w żałość i złość. zarastam brodą i kurzem. wszystko po to, żeby w końcu uświadomić sobie, że to czego chcę, nie jest tym czego chcę. radosna. w podskokach. uświadamiam sobie schemat. wychodzę z więzienia z przebłyskiem zrozumienia i gramem niepokoju mniej. przesuwam się o kolejne pola. ląduję w rzece cytatów. "ludzie żyją ze sobą długo, tylko jeśli potrafią się ze sobą zmieniać". łapię się bo ładne. siedzę złapana. gra toczy się dalej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz