ma jeden dzień. i jest na moich rękach. cięższa o trzytysiacestogram, lekko patrzę w przyszłość. dokonuję wyborów, które nie wpisują mnie w model rodziny. ale hania na rękach budzi moje uśpione nadzieje. mówię do niej na żółwik na groszek. a ona patrzy ufnie. i kopie mnie wzrokiem w najczulszy punkt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz