lubię gorącą herbatę w zimny deszczowy wrzesień. lubię zamyślić sie porannie i zarumienić pozytywnie. jestem w stanie ciągłej zmiany i miejscami nie nadążąm za sobą w wersji light. ja w wersji light lekko stąpa po ziemi. zostawia za sobą ciężkie przedmioty przymioty przywary. zostawia za sobą siebie sprzed lat. patrzy radośnie na krzywe place pierwszej i drugiej ręki. patrzy ciepło na swoje prze-języczenia, prze-skoki, prze-rwania. ja w wersji light od.krywa w sobie cza cza cza.r ja jeszcze nie wiem jak to możliwe. ja jeszcze nie rozumiem jak to się stało. ale to działa. ale to przyciąga. ale to jest. po trzydziestu latach zaczynam dostrzegać, że tam gdzie myślałam że nie, że tam gdzie sądziłam że bzdura, że właśnie tam leży wartość moja skopana. posiniaczona. obrzmiała.
zbliżając się do trzeciej dekady życia, zmienia się w s z y s t k o. najważniejsze ja się zmienia. oczy szeroko otwarte zachłannie pochłaniają zmieniającą się rzeczywistość. ręcę głęboko rozgięte zapraszają do pełnego udziału. nie zaciśnięte nie przyciśnięte nie przykurczone mocno wyprosotowane ja lekko odbija twarz w każdym paznokciu.
jak to przyjemne być dla kogoś. kimś kim nie sądziło się że się można w ogóle być.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz