21.01.2013

bez tytułu. ścieram. się.

pokryta srebrną wartwą lodu, która błyszczy się jak czekoladowy ekler glazurowany lukrem, ocieram się o cienką krawędź szyby. zeskrobuję cienkie płaty lodu. dopuszczam do siebie
światło. przepuszczam
powietrze. warstwa po warstwie spadają na ziemie zimne łuski. w mamamama.k się rozbijają.
ścieram się ze sobą i z siebie
dobrze że te raz a nie ni gdy.

2 komentarze:

  1. oj bardzo dobrze! P.S. uwielbiam czytywać twojego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  2. wow. dziękuję Ci bardzo za miłe słowa. wypełniają duże luki w braku.
    wiary.
    :*

    OdpowiedzUsuń