3.03.2013

4 minuty

co się dzieje
stacja retro classic mi przygrywa. czarny yunnan się parzy. a ja łapie moment totalnego zadowolenia. to zwykle jest bardzo krótki moment, bo już mi w tyle grzmoci, co mam zrobić, ile mam zrobić i na kiedy mam zrobić i zawsze jest że na już i że teraz. ale ten moment zatrzymuje mnie w miejscu i nie ma nic poza uczuciem totalnego zadowolenia. jeszcze mam dwa hiacynty na parapecie wykrzywione w moją stronę w geście królewskiego ukłonu. pachną i cieszą się. no patrz - a teraz w stacji retro wonderful life grają. prawdopodobieństwo usłyszenia tej piosenki na tej stacji jest bardzo wysokie. prawda. ale że właśnie przygrywa to w czasie mojego momentu zadowolenia dodaje słodyczy do ogólnego stanu euforii. powiem ci co kupiłam dzisiaj. drzwi kupiłam. moje. moje drzwi kupiłam. jedno zewnętrzne i dwa skrzydła. wewnętrzne. skrzydła mojej później dorosłości. porfunę na nich daleko. pofrunę na nich wysoko. na drewnianym skrzydle prawym i drewnianym skrzydle lewym jak na perskim dywanie uniosę się bajkowo nad sobą sprzed wczoraj i wpadnę wprost do siebie z jutra. ja z jutra kupuje żonkile i stawia je na dużym stole w białym salonie. kwiatów jest dużo. ożywiają jasne, skandynawskie wnętrze. no prawie skandynawskie. ja z jutra parzy kawę w słonecznej kuchni, siada na wygodnym krzesełku tuż koło okna i czyta i słucha i myśli że jest dobrze. że jest tak jak miało być. dobrze mi się pisze w momencie totalnego zadowolenia. równie dobrze, co w czasie gęstej błękitnej melancholii. chociaż do melancholii mi bliżej. do smutku mi cieplej. bo on się jakoś sam zawsze sączy. zakręcony a kapie. dziś już trochę wiem, dlaczego tak jest. stawiam na szali swoją podmiotowość, którą przeciąża moja przedmiotowość. jako przedmiot czuję się lepiej. można mnie przesunąć. kopnąć. zniszczyć. wyrwać klamaczkę zdrapać gałeczkę, a ja wtedy jeszcze bardziej się do ciebie przywiążę. przedmiot nie mówi przedmiot nie czuje. lepiej się czuję we wspólnocie wyobrażonej (sztuka). bo wspólnota realna (ludzie) nie zawsze mi wystarczają. pisactwo jest moją wspólnotą wyobrażeniową, w której czasem jęczę sobie do siebie o się i o mię. melancholijna w nędzy trwa. o. moment totalnego zadowolenia skończył się 4 minuty temu.

3 komentarze:

  1. No cóż, warto było czekać tydzień na te dwa wpisy...życzę radości i przyjemności w urządzaniu się, w urządzaniu swej dorosłości, w układaniu jej na półkach, w oświetlaniu ciepłym światłem lamp, niech ta dorosłość będzie w ulubionych kolorach, Twoich kolorach...

    OdpowiedzUsuń
  2. ciężko jest aguś. raz z decyzją. dwa z kasą. więcej z tego stresu niż radości.
    niestety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem...wierzę, że będzie dobrze. Ja już od roku zamieszkuję własne, ale tylko w 1/3 wyremontowane mieszkanie. Nie przeszkadza mi to. Ważniejszy jest stan umysłu w byciu na swoim:)

    OdpowiedzUsuń