3.03.2013

niedziela

tydzień mnie nie było. bo jak zwykle za dużo się dzieje, a ja jak zwykle odkładam pisanie na później. a później się nie chce. bo później się śpi. i tak to leci, że przez siedem dni nic nie nakapało. musze się bardziej ogarnąć. chociaż nie wiem w jaki sposób się ogarnia bardziej. od dołu czy od góry? od prawej do lewej czy najpierw od prawej, a później od lewej? wczoraj bymby.ła coś napisała, ale migrenowo mnie dopadło i nawet spacer w pierwszych cytrynowych promieniach mnie nie orzeźwił. wczoraj wieczorem pokusiłam się jeszcze o miłość po francusku czyli oskarowy amour i to mnie dobiło. film absolutnie cudowny. i chociaż poruszył wszystkie moje najważniejsze lęki i zdarł wszystkie najważniejsze folie zabezpieczające to uważam, że jest prawdziwym dziełem sztuki. i jest dokładnie taki jak te obrazy wilhelma hammershøi'a.

 

surowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz