strumieniami się obrazy toczą. o przyjaźni i miłości o przyszłości i rodzinie. jestem monochromatyczna. wiem. letta mi ostatnio wyklepała, że jestem typem pomagacza i sprawdzam się na stanowiskach, które pomagają innym. ale jednocześnie nie daję sobie pomóc, a ludzie wkorzystują osoby o takiej wibracji. (to że nie daję sobie pomóc dopisałam sama, żeby było bardziej dramatycznie).
z kashianką planujemy oslo, ale chyba nie wyjdzie bo za drogo.
z maxem stabilnie. już prawie siedem miesięcy wymieniamy między sobą tajemnice dnia codziennego.
z fikiem nadal bezpretensjonalnie przyszywamy sobie łatki. moja jest fikuśna, kolorowa, składa się z różnych materiałów, jest krzywo obcięta i docerowana. jego jest biało-szara, gładka, bez wzorów, nadruków, fantazyjnych kształtów ani podszytych warstw. moja ma nawleczone trzy perełki, które wołają o pomoc. jego ma naszyte nic i o nic woła. moja ma wyhaftowane wysokie ideały i aspiracje. jego odbija mierne wyniki w nauce i chłopięcą osobowość. moja wzbudza zaufanie. jego - lęk, który przyciąga. moja jest w gorącej wodzie kąpana. jego chłodna i zdystansowana. dwie łaty do naprasowania. nie do prze ga dania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz