chyba przesadzam. max znowu cierpi na brak światła, a ja staję na głowie, żeby go oświecić. łapie mnie to za serce, to staję. i się staram. i wymyślam. i rozmyślam. i spokoju mi to nie daje. ale ponieważ max jest największym dziwakiem, jakiego którego znam, to drążę te ciemne wąskie korytarze o średnicy piątego włosa na mojej prawej krótszej brwi i zastanawiam się naileoile toma. sens. niestety.stety łapię się na każde jego dziwactwo jak pta.ctwo w po.trzasku. bo jest w tym wszyskim coś tak mocno prawdziwego, co mnie klei. do. nie. go.
nie.chto.
*
piękne słowo "zbuk" rozbudziło moje wszystkie zmysły. musiałam natychmiast podzielić się wrażeniem z biglem, który jest jedną z tych niewielu osób, które doceniają takie lingwistyczne wygibasy. a te basy grają mi przed oczami pięknie i wdzięcznie. nobo popatrz jak to brzmi: "co tam u ciebie, zbuku". no przecież na taki esemes popuściłybymi wszyskie zawory. wypadłbymi kliklak z paszczy i zawołał: o tak!
*
zmęczył mnie ten dzień.
w dupę dzień.
cmoknij.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz