30.03.2013

projekt - dzień 2

dzisiaj, a właściwie wczoraj, znowu więcej niż jedna rzecz złożyła się na moje za ży zu. zaczynam się obawiać, że w takim tempie wykorzystam swój limit nowości w przeciągu paru dni i mój projekt 30 legnie podwna gruzach. no ale póki pstro trwa.

a więc po raz pierwszy zaczynam relację z kimś, kto jest tak bardzo różny ode mnie, że to jest wielkie nie do wiary że taka możliwość w ogóle się pojawiła.

po drugie nadal sama i nadal zuchwale wszystko, ale pra pra prawie wysztko, do mieszkania staram się kupować załatwiać kontrolować sama.

po trzecie zatrzymałam się po raz pierwszy na chwilę i przestałam liczyć swój cecece nny czas. rozmawiałam z siedemdziesięcioletnim właścicielem sklepu z drewnem, na temat braku w moich oknach firanek. nie pomogły zapewnienia, że być może będę miała rolety żaluzje lub markizy pionowe poziome drewniane lub aluminiowe. do rozmowy włączyła się też jego pracownica, piędziesięcioletnia pani grażynka, która rękami i nogami broniła mojej wizji dużej przestrzeni białych ścian nieptrzebnych firan i drzwi. ale szef, jak się do niego z wielkim urokiem zwracała pani grażynka, okazał się wielkim konserwatystą, fanem firan tapet i drzwi na klucz. po około półgodzinnej konwersacji pożegnałam się z szefę i panią grażynką i radośnie wróciłam do swojego własnego białego prostego emtrzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz