22.07.2013

razpo

- co powiesz na mały czarny komplement? - wyjęczał palcami po stole.
- chętnie - oddechem wstrzymała czas.
- powinnaś na serio pomyśleć o zawodowym pisaniu
- na serio?
- na serio.
- a co to znaczy na serio?
- nie na serio, tylko na serio.
- no przecież pytam: na.serio.
- ty zawsze pytasz na.serio, a później trzy razy odwołujesz, pięć odstukujesz, dzielisz włos na czworo, a ja płacę za to wszystko zdrowiem własnym grubo już poszatkowanym
- grubo?
- bardzo grubo.
- a czym płacisz?
- nie łap mnie za słówka. łap mnie za nos.
- nos masz za krótki, nie da się go złapać.
- ale można go w dupę wsadzić.
 
tak sobie jeszcze rozmawiali, wstukując się we własne potargane słowa, kiedy niebo zrobiło się białe, cebulowe i spadł ostry deszcz. poranił im oczy. poparzył ręce. od tego czasu rozmawiają ze sobą na odległość. ona nie widzi. on nie dotyka. a między nimi płynie muzy.ka. wygładza ostre krawędzie i wystające rogi kamieni, na które kiedyś nabijali się ochoczo razpo. raz.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz