16.03.2010

czkawka czyli przerywnik

moje wieczne czekanie na wenę dało się dzisiaj w prawdziwe we znaki. o znaki znaki. wolałabym na przykład czekać na wiosnę, ale o wiośnie to już się poważnie nie pisze. same klisze klisze. wolałabym też poczekać na tramwaj, ale na przystanku same słupy. i kupy kupy. rozważam też czekanie w tiutiurlistanie, ale nikt już nie wierzy w bajki. tylko srajki srajki. niekiedy myślę o przystanku na alasce, byłoby fajnie pooglądać seriale. ale ale - to wszystko pomiędzy piętami ucieka, bo wciąż coś innego na mnie czeka. teka teka. gruba teka. a wena wciąż ucieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz