nie mogę tego rozgryźć. obojętnie z którego boku nadgryzę, nic nie wypływa. widać, A. z całym swoim wybieganym sprytem i nabytym pilatesem podłożyła mi świnię pod palce. trenuj trenuj. próbuj próbuj. niestety, nic się we mnie nie kompensuje, i tak sobie trwam jako niezrównoważony aglomerat i żadna z tego supersensacja. co gorsza. żadna też kompensacja. nie mówiąc już o tytule.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz