8.04.2010

historia plastikowego wieszaka

wisi na szafce z książkami. nie zostawiam go w szafie, żeby nie zabierać mu słońca. zresztą chyba woli dyndać sobie swobodnie. ma metalową szyjkę i plastikowe ramiona, wdzięcznie pręży się koło ściany. ściana jest żółta, on czarny, sądzę, że podoba mu się ten kontrast. teraz jest w towarzystwie spódniczki żakietu i fioletowych rajstop. umilają mu popołudnie, ogrzeją też nieco w nocy. ranek będzie dla niego chłodny, ale on lubi prężyć się naguśko odczasudoczasu. wczoraj drasnęłam go drzwiami, myślę, że to dlatego dziś bardziej odwraca się do ściany niż do mnie. ale wiem, że to tylko chwilowe. już niedługo minie mu wieszakofoch. zawsze mija. już przyszła wiosna więc go nie przemęczam. płaszcze wiszą na wielkich drewnianych wieszakach w szafie. ale ten jest zbyt delikatny, zbyt subtelny. nie dla niego futra i kurtki. myślę, że to dobrze że taki jest. wiele się można od niego nauczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz