21.04.2010
pani samochodzik
no niestety stało się. po raz kolejny. nie sądziłam, że tak szybko to nastąpi, ale widocznie tak musiało być, że to właśnie dzisiaj, o 7:35, moja ukochana corsa drugi raz mnie zawiodła. i nie odpaliła. ja oczywiście myślę, że to nie jej wina, ale Yna przyniosła jakieś choróbsko od swojego złotegojakmutamchybaforda, który też jakoś na dniach rozłożył nery na betonie. ale oficjalnie zepsuł się akumulator. i moja corsunia kochana wypieściła ze mnie dwieście pięćdziesiąt złotych kopiejek. ale to nie jej wina. ach ta Yna! no ale w każdym razie, zawsze w takich sytuacjach dzwonię do Juszka Karashianki, który pewnie za każdym razem gdy widzi połączenie ode mnie ma ochotę wyskoczyć przez okno, wyłupać sobie ucho i wykląć cały ten goebbelsowski koncern mechaniczny. ale Juszek jak zwykle w takich sytuacjach okazuje się Najlepszym Juszkiem na świecie i reaguje z wielkim, światłym spokojem, który nie wiem skąd na niego spada, bo ja zawsze mam ochotę rozłupać sobie czaszkę i wydziergać na zwojach wielkimi literami HELP. Juszek zalecił, że zanim zacznę dziergać swastyki na masce, żebym zaczęła operację od sprawdzenia akumulatora. nie trzeba było daleko szukać. tylko dwieście pięćdziesiąt złotych kopiejek dalej. i teraz już corsunia pachnie nowym, świeżutkim akumulatorkiem. a ja do końca miesiąca jestem tylko na produktach marki tesco i wodzie mineralnej ;-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Nie bój się, właścicielka złotegojakmutamchybaforda będzie razem z Tobą spożywała tescowe produkty, bo rumak wyssie z niej wszystko do ostatniej kopiejki. Ale podobno w kupie raźniej!
OdpowiedzUsuńw kupie tylko muchom jest raźniej ;-)
OdpowiedzUsuń