18.04.2010
w jaskini smoka
płatki kukurydziane z mlekiem i uroczystości pogrzebowe to naprawdę niestrawna kombinacja. ale zaczęło się słonecznie i z paroma pomysłami w głowie, więc jest całkiem dobrze. wczoraj w jaskini smoka całkowita porażka społeczna, ludzie wyleźli nie wiadomo skąd. jakieś człekokształtne magmy z zakonu św. łysego pijaka zalały stoły i zatruły atmosferę. A. czuła się rozczarowna. J. szczególnie niewzruszony wciągał kolejny skarby z sakwy pod stołem. M. szukała męża, ale sprowadziła do naszej ławy tylko płciowo nieokreślone gatunki szarobure, które po rozbiciu stu kielichów na głowach zakonników św. łysego, zorientowały się, że jednak płeć przydaje się w życiu i postanowiły, że do jutra policzą swoje chromosomy. indianin jak zwykle nokautował wszystkich poziomem testosteronu, którego wczoraj wszystkim bardzo brakowało. zdesperowany J. nawet zaczął myśleć, o kolorowych jarmarkach, które ledwo mieściły się na trzech krzesłach ustawionych w rzędzie. a co do mnie, tradycyjnie upiłam się czajem i zamarzyłam o szczęce w płatkach róż.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz