27.04.2010
yabadabadoo
krzyś, ot tak, lekko rzucił proposition w eter, żebym kupiła sobie pianino. "na początek warto pójść do dobrego sklepu muzycznego i pogadać o rodzajach pianin", mówi mi. no tak. na początek wystarczy tak zrobić. ale co później. iść do providenta skok-w-bok po pożyczkę na śmierć i życie? a później do majstra z-heńkiem-nie-ma-że-się-ni-da, żeby mi balkon zamurował, cobym tam pianino wstawiła. a krzyś dalej: "zrobiłem tak kilka miesięcy temu i wyszedłem ze sklepu oczarowany pianinem. na początek yamaha grand piano NP-30". no ładnie. yamaha. yahoo. yabadabadoo. aż strach sobie wyobrazić, co by było, gdyby wszedł do sklepu: kompresory i myjki. pomyśleć tylko, taka grand myjka MYJU-MYJU-350. naaaajs.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Proposition nie od tak z lekka, lecz po konstruktywnych przemyśleniach! Pianino 6 kilo, NP oznacza nouveau portable! W Providencie nie daja aż tak malych pożyczek :)
OdpowiedzUsuń(zresztą zawsze mi się kojaży z dentystą, kolega kiedyś tam poszedł bo mu sie nazwy skojażyły. Po wszystkim zęby miał wszystkie, ale dziure w portfelu na wieki wieków i wogóle). Na koniec stoi pianino w pokoju, nie zawadza, calkiem przystojne, a na dodatek jak się chce to można pograć, o ile się umie ;)
a ty ómisz?:)
OdpowiedzUsuńPani prof, Ty długie palce masz, więc może byś się nadawała na pianinowego grajka ;)
OdpowiedzUsuńhahaha. martyś, gdybym siedziała na grzędzie czytając to, to bym spadła, a tak tylko ugrzęzłam w niezbyt ciętej ripoście :-)
OdpowiedzUsuńa tak swoją drogą, to mam też długie nogi, proponujesz może jakiś instrument from the bottom down? :)