3.05.2010

jaskinia i pośladki

żarówka. auto. brak. triada, która uniemożliwiła mi wizytę u kashianki. ale ponieważ to jest przyjaźń ponad żarówkowo-corsowa na pewno mi wybaczy. mówiąc szczerze to jestem też w nastroju bardzo piegowatym. wysypałam się wszystkimi czarnymi humorami i miast w górach i dolinach hasać, pląsam w dołach i jaskiniach. och tak. ciemnych jaktabakawrogu jaskiniach. bo taki dołek to jeszcze nie jest tragedia. niebo widać. ptaszki śpiewają. ale jaskinia! to jest już naprawdę wielki spadek. total pustka i parę batów z przeszłości. tynia mówi, że to niesprawiedliwe, że tak nas ten wszechświat omija. ja mam nadzieję, że wkrótce coś się wydarzy i wyjdę z tej jaskini, od której pomału już dostaję zaćmy. gdyby jeszcze ta jaskinia była platońska, to może i jakieś cienkim cieniem położyłaby się na moim marnym dzisiaj życiu. ale nie! cienkim cieniem to ja się pomału staję. i to wcale nie oznacza, że mieszczę się w skinny jeans. ale raczej, że moja skin wchłonęłaby a lot of gin. lexis bryka z wikim, pławi się w chwili. mówi, że "fajnie, że istnieje ktoś na tym świecie, kto ma w wysokim poważaniu twoje pośladki". toznaczy jej pośladki. ja mam na razie w głębokim poważaniu wszystkie pośladki świata, których i tak w mojej jaskini nie widać. co najwyżej blade owadożerne dupy zwisające głową w dół.

2 komentarze:

  1. wychodź z tej jaskini na powierzchnię, bo cię dorwie jakiś jaskiniowiec!

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety zapadłam się głęboko pod ziemię ;-(

    OdpowiedzUsuń