jeden mokry gołąb na dachu. siedzi i moknie. wszystkie inne pochowane. tylko ten jeden zachować się nie może. siedzimy sobie tak razem. ja tutaj - on tam. on tonie w deszczu - mnie zatapia ten dzień. nie wygląda na zasmuconego, raczej radośnie moczy sobie piórka, dziobie sobie dzióbkiem
totutotam. on jeśli zechce, to sobie poleci i zmieni dach. ja co najwyżej, mogę polecić komuś chcieć spędzić ze mną ten koszmarny czas. ale po co. wolę siedzieć i patrzeć sobie na dach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz