znowu zaczyna się deszczem. srebrzą się dachy. to miły widok. lekko uchylone okno i muzyka wpada do rynny. ptaki z niej piją. w pokoju pachnie kawą. późny poranek już się ulatnia. szarobury maj chwyta mnie dziś za uszy i ciągnie. rześkość się rozpościera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz