jest pewna lekkość czasu, którą doświadczam od niedawna. nie wiem jak to się dzieje, ale poranki z yerbą i wieczory z kotami wprowadzają do mojego życia brakujący rytm. mam jednak nadzieje, że pierwsze nie jest rakotwórcze, a na drugie nie jestem uczulona, bo niestety cały ten rytm wysypał się ślicznym rumieniem na obu policzkach i teraz jestem - po prostu - miejscowo zaczerwieniona. zamiast wygrzewać się na jakiejś wyspie, powiedzmy greckiej - bo to modne tak po grecku
wewakacje sobie poszprechać - to ja leczę wysypkę i kursuje między jednym a drugim planem. w głowie.
bo to jest tak, że albo jest się w Grecji albo ma się prof przed nazwiskiem ;)
OdpowiedzUsuńhaha. wsparcie dobrych koleżanek bezcenne ;*
OdpowiedzUsuń