zachwytu z rana: brak
za to jedno zdziwienie: biały zamek pamuka za szafką. wstyd się przyznać, ale przerwałam na 174 stronie i książka się obraziła i spadła. 47 stron do końca zaległo w kurzu. a kurz w kącie jest najmniej łaskawy, kto ma ten wie. nikt do niego nie zagląda, nikt nie pyta jak się ma, tylko zalega i zalega - i łączy się w puszyste srebrne kulki, właśnie pod ich warstwą świecił biały zamek. a tak właściwie to nie świecił. i kulki też nie były srebrne. i kurz też w ogóle was nie obchodzi. no ale to nic. nic to ale. zaraz zaczynam ożarowicką idyllę. adieu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz