to tytuł filmu z serii: nie polecam nawet najgorszemu wrogowi.
apetyt był duży, żeby coś zobaczyć. niestety jak to się zawsze w takich chwilach dzieje, nie tylko układ pokarmowy nie został zaspokojony, ale i pudełeczko w mózgu z napisem kill-me-quickly-before-I-kill-myself otwarte na wszą oścież. i nie o to chodzi, że polityczne filmy są nudne, ani o to, że wszystko mi jedno, czy IRA walczy o niepodległość czy o kolejnego bezbarwnego wokalistę, rzecz ma się w tym, że life jest too short na dziewięćdziesięcio-minutową nudę z wątpliwie mocnym przekazem. debiut reżyserski Steve'a McQueena otwiera cykl Era Nudne Horyzonty Tournée i jest bezwątpienia katastrofą o wymiarze egzystencjalnym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz