8.09.2010

kosmos

nagle się tak dzieje, że nie wiesz dlaczego, ale dni wirują, mijają, a ty wciąż myślisz, że jest środa piętnastego. albo czwartek dwunastego. albo jakikolwiek inny dzień, którego właśnie nie ma, a ty tkwisz w przeświadczeniu, że właśnie w nim trwasz. to jest taki trans, który zdarza się może na początku września określonej grupie społecznej, a może i nie -  i zdarza się tylko mnie. takczysrak  t  e  n  wrzesień jest dla mnie wirówką. i jeśli mnie pytasz, jaki jest dzisiaj dzień, to łykam dużą pauzę i łapię tępe spojrzenie i - nie umiem sobie przypomnieć. nie będę narzekać, bo to jest wbrew wszystkiemu inspirujący stan: taki pierdolik po prostu, który bucha, parzy i stopniowo się wypala, ale póki trwa napędza cię energią kosmiczną. a w kosmosie wiadomo: "dzika potęga myśli wątłej!". i stare, niepotrzebne satelity, o których nikt już nie pamięta.

1 komentarz: