no i tak się złożyło, że rysię znowu zawiało. to ważne, żeby tak zostać przewianym raz na jakiś czas. stopy nie przyrastają do ziemi. serce przestaje wtedy tłoczyć krew i udaje, że jest motylem. chce ulecieć gdzieś poza swoje blaszki ścienne, bo myśli, że jak pofrunie i się przewietrzy, to będzie dłużej żyło. gra warta jest świeczki. przyznaję. ale przecież to niemądre tak wierzyć w motyle. w krasnale? może. w anioły? niech będzie. ale w motyle? o ile o tyle. to za wiele.
tak, rysia rusza do wielkego miasta, bo wciąż wierzy w motyle...krasnali nie lubi, zwłaszcza ogrodowych!
OdpowiedzUsuńten a amelii był słodki ;p
OdpowiedzUsuń