na całe niemałe moje szczęście zaczyna się tydzień, a właściwie ich dwa, na doprowadzenie weny do końca. no i zaczynam odliczać. zawsze tylko odliczam. i zawsze rachunek wychodzi ujemny. bo nawet jeśli zdążę. coś innego umyka.
czternaście dni czas zacząć.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńtylko czternaście na milion zaplanowanych rzeczy
OdpowiedzUsuńdamy radę, martyś, it's obvious.
OdpowiedzUsuń