29.03.2011

pępkowe

radość z odkrywania nowych słów jest przyjemnością iście kolekcjonerską. szczególnie jeśli te słowa uzupełniają ubytki w uzębieniu własnego życia. moje osobiste życie trochę cierpiało na brak znajomości słowa omfaloskopia. muszę je głośno wypowiadać, bo już po drugiej sylabie zapominam pierwszą. omfaloskopia to badanie własnego pępka, ale nie anatomicznie, tylko egzystencjalnie. zawdzięczamy je jerzemu stempowskiemu, który pisał: "[...] literatura jest dzisiaj wybitnie omfaloskopiczna, brak jej wizji świata zewnętrznego. dostojewski, który tyle lat jeździł koleją, nie wspomina nigdzie, aby widział coś z okna wagonu" [tu sobie poczytaj]. ja też ciągle oświetlam sobie drogę pępkowym widzeniem. piszę też i pewnie widzisz jak głupio to wypada przy dostojewskim, ale mam dzisiaj dużo flegmy w gardle i młotów w głowie, że mogę sobie pozwolić na totalną głupotę przyprawioną intelektualną różą z rzodkiewki, która zawsze zostaje na talerzu. niestety niczego innego nie umiem. i na niczym innym się nie znam. jak tylko na sobie. a i tu zawołam: wi.toł.wi.toł. czyli veto. akcent też mam chybiony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz