1.04.2011

jak opowiadać to tylko ex post

no i pojadę gombrowiczem. chciałabym przez chwilę poudawać, że to moje, ale pewnie szybko się zorientujesz, że kantuj-ę. choć na pewno już zorientowałe/aś się wcześniej. nie umiem znaleźć ładnej końcówki dla czytelnika, którego przecież może w ogóle nie być. a jeśli jest to anonimowy. odległy. czytający z przypadku. niechcący. pomiędzy kęsem mielonego, a uwierającej gumie w gaciach. gumie w gaciach? już widzisz jak błądzę słowostawie. no ale ten gombrowicz. co z nim. był na początku i znikł. tutaj jest, w tej zacnej myśli: "nikt nigdy nie zdoła oddać bełkotu rodzącej się chwili" (kosmos). ładne, nje? no pewnie. jeśli cokolwiek jest w stanie przykuć (przykłuć?) twoją uwagę na więcej niż sekund parę, to już jest frugo. dzisiaj wszystko dzieje się w ułamkach sekundy. tylko problemy, które sami sobie wyolbrzymiamy, obchodzą nas więcej, dłużej, całymi dniami, tygodniami. a sztuka? szczuka już nikogo nie obchodzi. zdziadziała. straciła pazur. nawet er się zatarło, zmatowiło. a gombrowicz zawsze na topie i kiedy mówi: "nie potrafię tego powiedzieć... tej historii.... ponieważ opowiadam ex post [...] A jak opowiadać nie ex post?". to ja wiem, że mówi ważnie.i gdy się głowi to się głowie ładnie: "czy więc nic nigdy nie może zostać naprawdę wyrażone, oddane w swoim stawaniu się anonimowym [...]". muszę przestać. choć mnie korci. ale groszek mi paruje na talerzu. opary nie pozwalają myśleć. wygrał mielony i koperkowe pi-re. kosmos.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz